Szynobus, czyli wszystko będzie dobrze

  • 02.11.2020, 11:52
  • Krzysztof Martwicki
Szynobus, czyli wszystko będzie dobrze Fot. K. Martwicki
Felieton

I wszyscy będą zadowoleni. Już nie takie sprawy, jak te ostatnio, świat miał na głowie. I co? I nic. I „toczy się ten świat uroczy”, jak by powiedział Stachura.

Nie żeby piszący te słowa kogoś czy coś bagatelizował. Żeby cynicznie wykorzystywał łamy, by ugrać „swoje”. I żeby wyszło, że ma rację. Nic z tych spraw. Piszący te słowa tylko mówi, że wszystko będzie dobrze. Pomimo.

Przetoczą się emocje po nas wszystkich. A bo to pierwszy raz? Przedszkolakami jesteśmy w emocjach? Przecież nie. Dorośli jesteśmy. I to bardzo.

Teraz coś boli, ale już za chwilę przestanie. I nie będziemy o tym pamiętać. Tak już jest. Dobrze, że jest zapominanie. Koi.

Cokolwiek by się nie działo, szynobus przejeżdża przez Płońsk i każdego dnia tuż przed piątą rano trąbi przed przejazdami. Świątek, piątek, niedziela, co dzień tak samo. Bo szynobus tak już ma. Po prostu jedzie dalej. I można mu ufać. Czy turkocząc po szynach, nie powtarza, że wszystko będzie dobrze? Tak samo, jak wczoraj i tak samo, jak jutro? Tak samo, jak zawsze?

A te ostatnie emocje? Te o zakazach, prawach, o wolnościach i ich braku. Cóż, kto miał walnąć pięścią w stół, walnął. Kto miał się obrazić, to się obraził. Kto zaręczał, że jeśli tak, to się już nie odezwie, nie odzywa się. Itd., itp. Jednym słowem, wszystko się stało, co się stać miało. A szynobus jedzie dalej.

Przed piątą rano to nawet sporo ludzi jedzie. Głównie do roboty. Gdzieś pod Nasielsk albo nawet za. Pod Warszawę albo do. Jadą na śpiąco. Pochrapują smacznie, a potem nagle budzą się tuż przed swoim przystankiem, przecierają oczy, zbierają plecaki z drugim śniadaniem i wysiadają. Dzień jak co dzień. I tak już od lat.

Czy w tej powtarzalności jest tylko rutyna i banał? Pewnie sporo. Ale może jest coś więcej? I ważniejszego, niż pierwszy lepszy kolejny szary dzień? Może jest jakaś wpisana w szynobus i podróżnych uparta pewność? Że pomimo szarego dnia, jest nadzieja? Bo jest praca, pensja, jakieś jutro, jakieś marzenia. Może to nie za wiele, a może bardzo dużo?

Nietrudno w tytule tego felietonu nie odnaleźć przesłania filmu „Wszystko będzie dobrze” (2007) z Robertem Więckiewiczem w roli głównej. Mocny to film i prawdziwy. Jest w nim opowieść, że z samego dna życia można chwycić się jakiegoś sensu. I że ten sens jest. Pomimo wszystko. Pomimo, że się wydawało, że „już po śliwkach”. Że tylko gorzała, starość, choroby najbliższych, niepełnosprawność i śmierć. A jednak nie. Może być lepiej. Tylko trzeba mieć nadzieję i biec. I chłopiec w tym filmie biegnie. Pomimo. Jak szynobus.

Nazbierało się ostatnio różnych spraw co niemiara. COVID, czerwona strefa, obostrzenia, ustawa Trybunału, prostesty, emocje. Łatwo się załamać. A przynajmniej machnąć ręką, że lepiej to już nigdy nie będzie. I zasklepić w negatywnych sprawach. Okopać się i zgorzknieć. I przestać biec.

Jeszcze będzie tysiąc rozmów. Masa krzyżujących się debat, kto „za”, a kto „przeciw”. I mnóstwo, mnóstwo słów. A na koniec pewnie, jak zwykle, okaże się, że każdy miał rację. Tylko każdy swoją. I wszystko będzie dobrze. Szynobus pojedzie dalej...

Krzysztof Martwicki

Krzysztof Martwicki

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe