Krótki reportaż o naparstkach

  • 06.03.2020, 09:11 (aktualizacja 06.03.2020, 09:24)
Krótki reportaż o naparstkach Fot. Krzysztof Martwicki
Najstarszy znaleziony w Polsce naparstek ma około 3500 lat. Pani Małgosia Popławska „robi w naparstkach” odrobinę krócej. ,,Zaczęłam je zbierać piętnaście lat temu" – mówi. I pokazuję swoją kolekcję. Setki naparstków! Większe, mniejsze, całe białe, kolorowe, z nadrukiem, z obrazkami, z herbami miast, z czym tylko kto chce. Macedonia, Wieża Eiffla, Teneryfa, Bułgaria, Egipt, Cypr. Naparstki aż po koniec świata!

         - Ile pani tego ma? - pytam. Chyba z... - pani Małgosia drapie się w głowę – Dwieście? Trzysta?... Już dawno przestałam liczyć. Te tutaj, proszę pana, to nie wszystko. I wyciąga karton po butach. O, tu jest jeszcze ze sto pięćdziesiąt.

Naparstki pani Małgosi są urocze. Malutkie, że przykro patrzeć, a jednak mają w sobie moc. Jest w nich jakiś zew dalekich podróży, który każdy kocha.

       - Ten tutaj, o... - pani Małgosia wyciąga swój najcenniejszy skarb – Ten jest aż z Nord Cap. Z najbardziej na północ położonego punktu Europy. Aż zimny w dotyku, prawda?

 

* * *

 

            - Osiemnaście lat temu, jak otwierałam zakład – mówi pani Małgosia, - to jeszcze sporo ludzi szyło na miarę i z powierzonego materiału. A dziś co? Sieciówki i supermarkety. Gotowe sukienki, spódnice, garsonki, co tylko pan chce... Ale to wszystko sama gotowizna, proszę pana.

           -  U mnie to raczej same przeróbki – pani Małgosia rozgląda się pod swoim zakładzie. - Zwęzić, ścieśnić i tyle. Tylko wesela i studniówki trochę ratują sytuację. Bo krawiec to, proszę pana, wymierający zawód. Taki krawiec od podstaw. Od przyniesionego przez klienta towaru, poprzez krój, fastrygi, szycie, przymiarki i tak dalej, aż po efekt końcowy. W Płońsku nas jest cztery. I jedna w Ilinku. To wszystko.

 

* * *

 

           - Ale pani zbiór naparstków jest prawdopodobnie jednym z największych na Mazowszu. I jednym z większych w kraju – mówię. Naprawdę? - pani Małgosia się uśmiecha. To bardzo mi miło. Sama zbieram te naparstki, a i klientki mi przynoszą, jak która z jakiejś wakacyjnej podróży wróci.

         - A tak na marginesie, wie pani, że w Płońsku jest jedna z największych w Polsce kolekcja aparatów fotograficznych? Nie wiedziałam – pani Małgosia unosi brwi. Prawie nikt tego nie wie, ale jest – teraz ja się uśmiecham. I to tajemniczo, bo to temat na  inny reportaż.

 

* * *

 

            W Płońsku naparstki, w Sochocinie guziki. W ogóle Ziemia Płońska obfituje w rozmaite zjawiska odzieżowe. Nie raz słyszałem w Ciechanowie czy w Mławie rozmowy pań, które doradzały sobie, że jak jechać po sukienkę, to tylko do Płońska. Tam jest taka ulica. Grunwaldzka się nazywa. Przejdź się nią. Sklep na sklepie, mówię ci! Kiecek do wyboru, do koloru. A to tylko jedna z sukienkowych ulic. Jest jeszcze Płocka, gdzie też tekstyliów nie brakuje.

            Płońsk dobrze wiemy, jaki jest, ale na pewno jedno można o nim powiedzieć: że jest dobrze ubrany. Bardzo dobrze. Tylko mu o... naparstek brakuje do Warszawy.

 

 

 Krzysztof Martwicki

__1

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe