Jak dobrze mieć sąsiada... (felieton)

  • 21.01.2020, 09:25 (aktualizacja 23.01.2020, 19:08)
Jak dobrze mieć sąsiada... (felieton)
Niby sąsiad to nie rodzina, ale dobry sąsiad – to już trochę tak. Bo i przysłowiową szklankę mąki pożyczy w nagłej potrzebie, i klucz trzynastkę, i jest do kogo zagadać. Co tam dobrego, panie sąsiedzie? Jak zdrowie? I choć dobrze wiemy, że u sąsiada jak zwykle „stara bida”, to przecież nie zawadzi posłuchać, co w sąsiedzkiej trawie piszczy.

Dobry sąsiad przede wszystkim jest. Może niewiele robić, byleby był. Szczególnie jak się na dłużej wyjeżdża. Pani spojrzy, sąsiadko, bo nad morze lecimy na tydzień. A co mam nie spojrzeć? Pewnie, że rzucę okiem. A może by pani kwiatki podlała? Tak? To tu ma pani klucz. A potem wybieramy dla sąsiadki wdzięczną pamiątkę. Jakąś dajmy na to ciupagę z napisem „Jastarnia” czy inną muszelkę spod Tatr. I myślimy sobie: jak dobrze mieć sąsiada! Bo wiadomo, ten śpi bezpiecznie, kto ma dobrych sąsiadów.

Oczywiście sąsiedztwa bywają różne. Przeróżne. Niektóre bez skrupułów zalewają nam mieszkania albo szczekają psami po całych dniach. Inne są obce i obojętne na tyle, że nawet nie  chcą znać naszych imion. A jeszcze inne są, a jakoby ich wcale nie było. Niby ktoś tam mieszka, proszę pana, ale nie wiadomo, kto. I czy w ogóle. Czyli z sąsiedztwem jest jak z życiem – miewa rozmaite kolory. Te dziwne i ciemne też.

Najgorsza jest sąsiedzka obojętność. Szczególnie w dużych miastach. Co i raz widzimy w telewizji, jak to sąsiedzi zaalarmowali służby o trupim fetorze wydobywającym się spod czyichś drzwi. I jak lekarz stwierdził zgon, ale ze względu na zaawansowany rozkład zwłok, trudno określić dokładną datę śmierci starszej czy samotnej osoby. Choć w takich przypadkach trudno kogokolwiek o cokolwiek winić, to jednak w naturalny sposób pojawia się prosta konstatacja: przecież za ścianą ktoś był. Byli sąsiedzi. I co? Nikt nic nie zauważył? Że jeszcze jakiś czas temu ta osoba szła korytarzem wynieść śmieci albo z siatką po zakupy, a potem już nie? Od dłuższego czasu... nie?

W głębokim PRL-u modne stało się słowo „znieczulica”. Na oznaczenie obojętności jakiegoś zachowania wtedy, kiedy nie można było być obojętnym. A potem, wraz z demokracją, ale bardziej z kapitalizmem jakoś ta „znieczulica” zniknęła ze słownika. Ale czy tylko ze słownika? A może czasem warto, nawet kosztem posądzenia o wścibskość, zapukać po sąsiedzku do starszej osoby z pytaniem: jak się pan(i) miewa? Przecież to nic nie kosztuje. Raptem dwa, trzy zdania. Minuta, góra dwie. I wszystko może być inaczej.

Sąsiedztwo to w sumie poważna sprawa. Niby taka zwykła jak klatka schodowa, a jednak daje do myślenia. Bo nie żyjemy w lesie albo na bezludnej wyspie. Otoczeni jesteśmy ludźmi. Są obcy, ale do końca. Razem dzielimy przestrzeń bloku albo mamy się nawzajem przez płot. Łączy nas mniej lub bardziej wyraźna więź. I choć znamy się w dużej mierze tylko z widzenia, to jednak się znamy. Przecież „wiedzą sąsiedzi, jak kto siedzi”, jak głosi staropolskie przysłowie.

Na koniec jeszcze inna nuta o sąsiedztwie. Serdeczna. Sąsiedzi to dom. Szczególnie dawni sąsiedzi z naszego dzieciństwa. Patrzyliśmy na nich i wydawali się tacy starzy, choć mieli wówczas po trzydzieści kilka, czterdzieści lat. W oczach dziecka wszyscy dorośli są starzy. No więc, patrzyliśmy na nich mijając się na schodach, wyglądaliśmy przez okna, jak trzepali dywany albo rozwieszali pranie. I zapamiętaliśmy ich w drobnych, powszednich gestach. Mocno zapamiętaliśmy. Tylko trochę słabiej niż rodziców. Bo byli dorośli, ważni i w większości serdeczni. Bo w jakiś sposób matkowali nam i ojcowali, zagadując na podwórku, jak tam w szkole albo gdzie jedziemy na wakacje. Ich dzieci byli naszymi rówieśnikami. Chodziliśmy do tej samej szkoły, a czasem nawet do tej samej klasy. I tak wszyscy razem - rodzice, sąsiedzi i my - tworzyliśmy dom. Ten najprawdziwszy, do którego przyjemnie na sercu jest czasem zatęsknić.

 

Krzysztof Martwicki

 

 

__1

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe