Arcelin. Lista zaniedbań.

  • 22.05.2020, 09:59
Arcelin. Lista zaniedbań. Fot. Krzysztof Martwicki
Stąd do Urzędu Gminy w Płońsku jest zaledwie siedem kilometrów. A mieszkańcom wydaje się, że żyją na końcu świata. Narzekają na swoją radną, że nic nie robi, na panią sołtys, że tylko roznosi pisma i nic więcej. Czują się zostawieni sami sobie. Zresztą, oddajmy im głos.

- Nie chodzi nam o żadne luksusy, tylko o bezpieczeństwo - mówią. - Tędy przejeżdża dziennie co najmniej tyle samochodów, co drogą z Płońska do Baboszewa. Ludzie skrót sobie robią z trasy nr 10, z Kluczewa do drogi na Płońsk i Raciąż. TIR-y tędy jeżdżą. Szczególnie rano. Czwarta, piąta, a tu ciężarowy za ciężarowym. Niebezpiecznie tu jest. Zakręt, wszystko zarośnięte i nic nie widać. Niewiele dają te lustra, co je zainstalowali. Często są brudne i matowe od kurzu. Są, bo są. Zwalniacz, „śpiący policjant” jest przy budynku byłej szkoły, ale tu już nie ma. A właśnie tu by się bardzo przydał, bo kierowcy wiedząc, że za zakrętem jest długa prosta, dodają gazu.

- Teraz tutaj pan spojrzy. Po co ten przepust, skoro nie ma rowu? Co ma przepuszczać? Żaby? A nas zalewa woda do pół łydki. W balustradę nad przepustem jakiś czas temu uderzył samochód. Częściowo wyrwał z ziemi i zgiął. Do dziś taka sterczy i rdzewieje. Może do przepustu nikt nie wpadnie, ale poranić się może. Jakieś dziecko na rowerze, na przykład, albo starsza osoba.

- Albo te chodniki. Zarośnięte, że jak idą dwie osoby, to ciężko się minąć. Jak gmina położyła chodniki, to powinna o nie zadbać. Już lepsze zwykłe pobocze, bo jak się idzie poboczem, to wiadomo, o co chodzi. Że trzeba uważać, patrzeć pod nogi i tak dalej. A tu jest niby chodnik, a w sumie dziki trawnik.

- A hydrant pan widzi? Ledwo, prawda? Cały zarośnięty drzewem samosiejką. Jak się kiedyś paliło, to strażacy nie mogli go w tych chaszczach znaleźć! Teraz wiosną mało go widać, a co będzie za miesiąc? Dżungla.

- W lesie masa śmieci. Takie rozmaite odpady to wylęgarnia zarazków. Fakt, że ludzie są flejtuchy i wyrzucają gdzie popadnie, ale przecież są służby oczyszczania. Przecież mamy XXI wiek.

- Jednym słowem, jak pan widzi, wszędzie jest mnóstwo zaniedbań. Może nazwa naszej ulicy jest wzniosła: Bitwy Arcelińskiej, ale rzeczywistość... - kwitują mieszkańcy i tylko machają ręką.

Gmina nie dba, ale mieszkańcy tak. Ogarniają, ile mogą. Na swoim i na „państwowym”, czyli samorządowym. W ostatnich dniach uporządkowali teren, na którym stoi „karawaka” - krzyż choleryczny z XIX w.

- Poprzedni krzyż był bardzo stary i spruchniały – wspominają. - W 1991 r. został zmieniony na nowy. Stoi niby w pasie drogi gminnej, ale w sumie to bardziej w prywatnym ogródku. Na koszt właścicieli gruntu krzyż został starannie obłożony kostką brukową. Sąsiadki z naprzeciwka umaiły krzyż kwiatami. Jak sami mieszkańcy mówią, krzyż jest związany z dawną epidemią na arcelińskiej ziemi (1831 r.). Jeszcze do niedawna po żniwach to niejeden wyorał a to piszczel, a to inna ludzką kosteczkę. W czasie zarazy ludzi chowali gdzie się dało. A najbardziej pod krzyżami przydrożnymi. I dlatego ten skrawek ziemi, na którym stoi krzyż to trochę jakby cmentarzyk... W czasie obecnej epidemii postanowiliśmy nasz krzyż bardziej uszanować. I stąd ten remont i uporządkowanie terenu. Poza tym maj i nabożeństwo majowe się tu odprawia. A jeszcze dodatkowo nie dalej jak wczoraj zaczęliśmy zbierać po parę groszy, żeby z czasem krzyż zaimpregnować. Żeby nas przeżył.

Co na to wszystko Gmina? Przed południem dzwonię do pana Wójta, Aleksandra Jarosławskiego. Mówię, jak jest. O niebezpiecznej drodze, o hydrancie, o przepuście, o chodnikach. I że się ludzie skarżą. Już wysyła samochód z ekipą. I wyjaśnia, że z tą ulicą Bitwy Arcelińskiej to nie jest taka prosta sprawa. To, jak się okazuje, droga powiatowa.

- Ludzie nie do końca wiedzą, co jest czyje – wyjaśnia. Żeby tam zainstalować „śpiącego policjanta”, potrzeba wspólnych uzgodnień i pozwoleń, m.in. właśnie policji, itd. Ale ma się tym wszystkim zająć. Wczoraj przejeżdżał i widział, że nie jest dobrze. Ma się zająć.

Po godzinie dzwoni z Arcelina pracownik Urzędu Gminy.

- Hydrant już odsłoniliśmy – mówi. - Co trzeba jeszcze zrobić?

- Może tę balustradę byście poratowali – odpowiadam. - Tak dziwnie jakoś zwisa...

- Ok, zajmiemy się tym – słyszę w słuchawce.

Błyskawiczna reakcja Gminy. Na dziś jest dobrze. Jak będzie dalej – zobaczymy.

 

 TEKST I FOT. KRZYSZTOF MARTWICKI

 

__1

Zdjęcia (1)

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (4)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Kinia13
Kinia13 25.05.2020, 11:21
Plac zabaw zamknięty już od jakiegoś czasu i nic. Kiedy ktoś się tym zajmie?
Ciekawsky
Ciekawsky 23.05.2020, 23:21
Pytanie do redakcji. Czy sprawa była zgłaszana wcześniej do gminy?
Grzesiek Suchocki
Grzesiek Suchocki 22.05.2020, 17:51
Nie tylko postawili stadion, ale i o chodniki też zadbali. Dzięki Pani Radnej i nowej Pani Sołtys mogę grać z kolegami w piłkę. Po za tym to całkiem sporo tych zdjęć, chyba nie starczyło na klisze...
Jacek Poryziński
Jacek Poryziński 22.05.2020, 17:44
Arcelin w porównaniu do innych wsi wygląda przepięknie. Coraz więcej ludzi się tu wprowadza, więc chyba trochę wyolbrzymione te informacje

Pozostałe