Ludzie toksyczni wokół nas (felieton)

  • 19.11.2019, 15:02 (aktualizacja 26.11.2019, 15:02)
Ludzie toksyczni wokół nas (felieton) Fot. zdjęcie ilustracyjne
Toksyczni ludzie są piękni. Kobiety prześliczne, mężczyźni przystojni. Jednym słowem, przytulaste słodziaki. Przynajmniej na początku. Gdyby było inaczej, gdyby toksyczni byli brzydcy, gdyby od nich, dajmy na to, śmierdziało, to zwiewalibyśmy, gdzie pieprz rośnie. A nie zwiewamy.

Toksyczni mają kilka strategii. No choćby pierwsza z brzegu – czapka niewidka. Wszyscy toksyczni ją noszą. Bo oficjalnie ich nie ma. Nie istnieją. Przecież są naszymi bliskimi, kimś, z kim dzielimy życie, dzieci, cztery kąty, łóżko, kredyt, rozpoczętą budowę domu, przyszłość, itede, itepe. W swych czapkach niewidkach toksyczni są przeźroczyści i niewinni. Najniewinniejsi pod słońcem. Nikt nie przypuszcza, że z niego taki muchomor. A z niej żmija. Ale co ty mówisz, przecież to tacy przemili ludzie?...

 Toksyczni mają swój własny język. Ich ulubionymi słowami są: „nigdy”, „zawsze”, „źle”, „musisz”, „powinieneś”, „wypada” i cała masa słów, wobec których nie ma wyjścia. Bo są jak ściana, w którą uderzamy nosem. Bo jak mus, to mus. Jak „źle”, to trzeba naprawić. Jak „się powinno”, to się to robi. Jak „wypada”, to... I tak spełniamy życzenia toksycznych. Często przez wiele lat. Często przez całe życie. Nie jesteśmy w tym spełnianiu życzeń sobą, ale cóż, podobno takie jest życie. Zresztą, nikt nie powiedział, że będzie łatwo.

 Toksyczni zawsze chcą dobrze. Tylko dobrze. Pytanie – dla kogo dobrze? Przypominają trochę osadzonych w więzieniu. Zapytać tam, kto jest winny, to jak zawracać Wisłę kijem. W anclu nie ma winnych. Oni chcieli „dobrze”. Ukradli, pobili, zabili, ale przecież  d l a  n i c h  to było „dobrze”. Tylko dla nich. Bo kodeks mówi co innego. Tak samo toksyczni - zawsze chcą dobrze, zawsze najlepiej. Dla siebie.

 Toksyczni każą nam myśleć i czuć tak, jak chcą oni. Innej opcji, w ich mniemaniu, nie ma. Po prostu nie ma prawa być. Ale super był ten film, co nie? - słyszymy po wyjściu z kina – No powiedz, podobał ci się, prawda? No powiedz, że ci się podobał. Dla świętego spokoju przytakujemy, że się podobał. Wówczas oni, toksyczni, triumfują! Widać to po ich „pięknych oczach”, po uśmieszku w kącikach ust. Mają nas! No widzisz, wiedziałem/-ałam, na jaki film cię zabrać. Przecież dobrze wiem, co dla ciebie najlepsze. I właśnie to subiektywne przekonanie, że toksyczni wiedzą, co dla innych „najlepsze”, jest najmocniejszą trucizną. Bo musimy oddychać ich powietrzem. Bo wiecznie musimy stać przed nimi na baczność. Bo musimy zastanawiać się, jak zareagują i co powiedzą. Bo ciągle coś musimy. Toksyczni nie dają wolności.

 W 1964 r. amerykański psychiatra Eric Berne opublikował kultową już książkę „W co grają ludzie”. Książka zawiera tzw. analizę transakcyjną (AT), która tylko na pierwszy rzut oka wydaje się jakaś wyjątkowo naukowa. W rzeczywistości Berne w genialnie prosty sposób opowiedział, że jest w nas wszystkich coś z „rodzica”, „dorosłego” i „dziecka”. „Dorosły” myśli racjonalnie, mówi jasno i nie ocenia innych. „Dziecko” jest zabawowe, imprezowe, otwarte na innych i w łatwością daje się lubić. Najgorszy jest ten „rodzic”. Jego dewizą są nakazy, zakazy, oceny moralne, surowość i..., no właśnie, ciągłe trucie otoczenia, że „nie wolno”, „należy” i „nie wypada”. Ów „rodzic” często podnosi głos, palec wskazujący, marszczy przy tym brwi i rozkazuje albo ocenia. W kolejce do lekarza czekają dwie panie. Sadząc po wieku, matki dorastających dzieci. Mówiłam jej, obowiązkowo masz wrócić o dwudziestej! – opowiada pierwsza pani - Ale nie, dwudziesta minęła, dwudziesta pierwsza, a jej nie ma! Taka zła się zrobiła, wyobraża pani sobie?! A ta moja... - macha ręką pani druga – Taka sama, proszę pani, albo jeszcze gorsza! Nic się mnie nie słucha, ale to nic! No i mamy klasykę gatunku: pomimo zrozumiałej macierzyńskiej troski, te panie przede wszystkim oceniają. „Zła” i „jeszcze gorsza”. Trujący kochają oceniać.

 A sposób na toksycznych? Najlepszy - to po prostu się z nimi nie wiązać albo uciekać jak najdalej. Ale nie zawsze się da i uda. A inny sposób, żeby jakoś z toksycznymi żyć? Jedyny to asertywność. Wyraźne, uparte i konsekwentne „nie”. Nie, koniec i kropka! Nie podobał mi się ten film. Nie  m u s z ę   zrobić tego czy tamtego. Nie  z a w s z e  jest tak, jak mówisz. N i g d y  nie mów n i g d y. A niech się ten muchomor obrazi. A niech się żmija popłacze. Niech się obrazi na śmierć i życie. Niech się zapłacze na amen. Już trudno. Zresztą, szanowny panie muchomorze i pani żmijo, nikt nie mówił, że będzie łatwo.

 

Krzysztof Martwicki

 

                                                                                                              

 

 

__1

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe