Wszystkich Świętych - dzień zadumy i refleksji (felieton)

  • 01.11.2019, 07:09 (aktualizacja 02.11.2019, 07:52)
Wszystkich Świętych - dzień zadumy i refleksji (felieton) Fot. Krzysztof Martwicki
W ten dzień wypada się oficjalnie smucić. Chociaż przez pozostałe 364 dni skrupulatnie zamiatamy śmierć pod dywan, w ten dzień – wręcz przeciwnie. Ubieramy ją w chryzantemy, oświecamy zniczami, idziemy ją odwiedzić. Wszystkich Świętych.

Jest coś przedziwnego w tym święcie. Z dwóch powodów. Pierwszy to ten, że jest na przekór temu, co kochamy najbardziej - życiu. A drugi powód to taki, że przecież zupełnie o co innego w tym dniu chodzi. O świętość, nie o śmierć. Ale o tym za chwilę.

            No więc, tak już się jakoś stało w naszej polskiej tradycji, że w pierwszy dzień listopada oswajamy odchodzenie, rozpad i koniec. Oswajamy myciem pieczar, feerią świateł, kiściami chryzantem, wiązankami, wieńcami, pańską skórką, watą cukrową na straganach pod cmentarzem, długimi podróżami, Akcją „Znicz”, itd., itp. Uff, sporo tego! Ale pewnie trzeba tego wszystkiego dużo, bardzo dużo, żeby oswoić przerażenie. Bo śmierć jest przede wszystkim przerażeniem. Każdy, kto chociażby raz był jako pacjent na OIOM-ie w szpitalu, dobrze wie o co idzie. Śmierć jest przerażeniem. I tego, kto umiera, i tych, co obok. Czy jednak da się oswoić przerażenie?

            Są rozmaite stategie oswajania śmierci. Niektórzy mówią: „Dzień Zmarłych”. Gdzieś w głębokim PRL-u ktoś wpadł na pomysł, żeby kościelną Uroczystość Wszystkich Świętych oderwać od religijnego sensu. I powstał powtarzany do dziś termin „Dzień Zmarłych”. Jak „Dzień Kobiet” albo „Dzień Wiosny”. Ale czy to się tak da? Przecież właśnie wtedy, kiedy stykamy się ze śmiercią, Boga jest najwięcej. W czasie pokoju kapelani w wojsku traktowani są jak piąte koło u wozu. Chyba że jest Afganistan i prawdziwa wojna. Wtedy kapelani są zaraz po dowódcach. A kaplice pełne. Bo można zginąć. Nie sposób śmierci oderwać od wiary. Śmierć instynktownie zwraca nasze oczy ku niebu. Bo tylko wtedy ma jakikolwiek sens. Bez Boga, jakiekolwiek miałby imię, pierwszy listopad rzeczywiście jest tylko „Dniem Zmarłych”. „Dniem Przerażonych”, wpatrujących się po raz ostatni w szpitalny sufit i czekających na to, co nie ma sensu...

            Zaduma i refleksja nad grobami najbliższych. To one nam towarzyszą we Wszystkich Świętych. I są potrzebne. Szczególnie nam dzisiejszym. Bo zagonieni jesteśmy, że przykro patrzeć. Zaduma jest dobra. Zatrzymuje i uspokaja. I refleksja jest dobra. Jak się tak dobrze przyjrzeć, w dzień Wszystkich Świętych głęboko na dnie refleksji jest jakaś wstydliwa radość, że - jak pisał Stachura - „się żyje, gdy umarło tylu, tylu, tylu...”. Ale czy trzeba się wstydzić, że się żyje? Pisząc ten felieton, poszedłem na cmentarz. Chodziłem ze trzy kwadranse. I tak spacerując, przyglądając się grobom, dwa czy trzy razy zrobiłem wielkie oczy! To on nie żyje?! Niemożliwe! Jeden czy drugi dawny znajomy, z którym przez lata straciło się kontakt. A teraz patrzą na mnie z nagrobnej fotografii... I jeszcze daty śmierci: 2008, 2011. Przez tyle lat myślałem, że jak ich spotkam na ulicy czy w sklepie, to dzień dobry, co u pana słychać... A tu figa z makiem! Postałem, popatrzyłem im w oczy i poszedłem dalej. A wychodząc z cmentarza, poczułem radość. Taką zwykłą i prostą: że – pomimo nazwiska - jeszcze żyję. Nie ma się czego wstydzić.

            A wyżej wzmiankowana świętość we Wszystkich Świętych? Jak to z nią jest, skoro w naszych głowach jest owego dnia śmierć? Świętość jest podobna do śmierci. Bo też na „ś”? Nie tylko. Kiedy od czasu do czasu odmawiamy „Wierzę w Boga”, pod koniec mówimy: „świętych obcowanie”. I właśnie w tym momencie – świadomie lub nie – wspominamy naszych prywatnych świętych. Tych, których nie ma na żadnym ołtarzu w kościele. Ale dla nas są święci. Matka, ojciec, dziecko, żona, mąż, przyjaciele i wszyscy ci, którzy nam umarli. Dla nas zawsze są młodzi i nikt z nich nie ma zamiaru umierać. A jednak, stało się. Już są święci. Wszystko wiedzą i nic im nie potrzeba. Śmierć ich jakoś uświęciła. I na dobrą sprawę jest to jedyne wytłumaczenie naszego świętowania we Wszystkich Świętych. Ale skoro wiemy, że już naszym prywatnym świętym jest lepiej, to czemu łza się w oku kręci?... Tak, Wszystkich Świętych to przedziwne święto.

 

Krzysztof Martwicki

__1

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe