Jak to jest z tym zatrudnieniem? (felieton)

  • 28.04.2020, 05:58 (aktualizacja 12.05.2020, 06:38)
Jak to jest z tym zatrudnieniem? (felieton)
Było o bezrobociu, dziś będzie o zatrudnieniu i jego pochodnych z dedykacją dla osób niebojących się ciężkiej pracy, zdegustowanych moralnością polityczną i ekonomiczną panującą w polskich firmach.

Tekst zapewne wzbudzi sprzeciw niektórych specjalistów od zarządzania czy też rekrutacji propagujących zakłamanie, głupotę, stosujących manipulację wobec innych i wobec siebie, jednocześnie obawiających się każdego poranka, że ktoś im ten wysiedziany stołek podkradnie. Przyklasną prowadzący firmy szefowie, którzy dbają nie tylko o płynność finansową, bezpieczeństwo zakładu/przedsiębiorstwa ale i swoich pracowników, przede wszystkim kompletujący zespół tak, aby gra w otwarte karty opłacała się każdemu oraz pracownicy traktowani po partnersku. I nie będą to jedynie właściciele małych firm ale również menagerowie budujący zespoły w taki sposób, aby zarządzanie nimi było nie tylko efektywne ale i aby każdy członek chciał dać z siebie swoje 100 procent. Warto tutaj przywołać słowa Simona Sinka: „Jeżeli zatrudniasz ludzi tylko dlatego, że są oni w stanie wykonywać jakąś pracę, to będą oni pracować z powodu pieniędzy, które im płacisz. Lecz jeżeli zatrudniasz ludzi, którzy wierzą w to, w co ty wierzysz, będą pracować dla ciebie, pomimo łez, potu i przelanej krwi”.

Rekrutacja jest podstawowym elementem procesu zatrudnienia, bo to, czy dana osoba znajdzie się w firmie jest wynikiem rekrutacji i selekcji. Ale czy nie jest to czasami ładnie ubrany w słowa proceder? Proceder bo nie procedura, który powinien być niedopuszczalny, bo używa zabójczych narzędzi – stosują je wybrani do zajmowania się owym procederem, wcześniej wybrani przez innych według tej samej zasady, którą potem sami stosują. Problemem są narzucone standardy i narzędzia do sprawdzania przysyłanych przez kandydatów CV, testy i sprawdziany stosowane podczas assessment center, czyli centrum oceny. Same rozmowy rekrutacyjne często nie mają niczego wspólnego z rzeczywistym sprawdzeniem profilu osobowości czy kompetencji zawodowych kandydata na dane stanowisko. Często nie zależy też temu, kto rekrutuje kandydatów, na wyłonieniu osoby zbyt kreatywnej, zbyt inteligentnej, ani tym bardziej bystrzejszej niż rekruter; czyli takiej osoby, która mogłaby stanowić zagrożenie dla innych ludzi już tam pracujących. Sprawą powszechnie znaną zarządzającym zasobami ludzkimi jest wybieranie spośród kandydatów osób najbardziej podatnych na „zarządzanie”, a raczej manipulacje, zależy bowiem na tych, którzy będą ślepo wykonywali zlecone (uwaga: delegowane) zadania i zawsze będą zgadzali się z opinią przełożonego. A gdzie w tym wszystkim miejsce dla osób z pożądaną wiedzę merytoryczną, dla tych zaangażowanych, pełnych pasji ludzi, którzy myślą szerzej, a ich kreatywność z pewnością przyczyniłaby się do rozwoju firmy? Pytanie pozostawię szefom. Rynek pracy tak naprawdę zaczyna się w głowach pracodawców, to od nich zależy, jakimi posłużą się narzędziami dokonując wyborów podczas rekrutacji – górę weźmie krótkowzroczność i głupie cwaniactwo, czy zacznie liczyć się człowiek. Przełożeni często zapominają o bardzo prostym fakcie, że polecenia wykonujemy dobrze i z zaangażowaniem jedynie wtedy, kiedy ten, który te polecenia wydaje jest prawdziwym autorytetem, czy też po prostu wzorem do naśladowania.

Jest takie powiedzenie: „Ryba psuje się od głowy” – niektórzy szefowie i dyrektorzy mogą dalej oszukiwać, że od ogona, że winni są wszyscy: kierownik działu kadr, kadrowa czy też komisje rekrutacyjne – dla rozmydlenia odpowiedzialności, bo przecież nie oni i tu pojawia się pytanie: Szanowna Pani Dyrektor, Szanowny Panie Prezesie czemu akceptowane jest zatrudnianie tych, którzy po prostu nie nadają się na dane stanowisko? Czyżby dlatego, że jest to znajomy znajomej znajomego i już na starcie ma lepiej niż inni po kilku latach pracy. A może jest tak, że część załogi jest od pracy, a pozostała część, powiedzmy ta uprzywilejowana od zajmowania się wszystkim innym tylko nie pracą, tzn. od obserwacji, spekulacji, lizusostwa czy też innych tak potrzebnych zachowań.

Doskonali liderzy nie boją się obsadzać poszczególne działy mądrzejszymi od siebie, mądrzy szefowie potrafią doskonale sobie radzić z doborem odpowiednich pracowników bo rozumieją, ile szkody prędzej czy później przynosi firmie człowiek, który pracuje wbrew swoim predyspozycjom. Rekrutacja to coś więcej niż proces do zatrudniania pracowników, rekrutacja równa się kondycja firmy.

Na koniec tych rozważań pozwolę sobie przypomnieć słowa Cyrila Northcota Parkinsona uznanego eksperta: „Pracownik pozbawiony możliwości podejmowania ważnych decyzji zaczyna uważać za ważne te decyzje, które zezwala mu się podejmować. Zaczyna dbać o odpowiednią rejestrację dokumentów. Sprawdza, czy ołówki są zatemperowane. Pilnuje, by okna były otwarte (lub zamknięte). Musi nagle mieć do dyspozycji flamastry w dwóch lub trzech kolorach”.

 

ŁUKASZ  BRZOSTEK

 

__1

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe