,,Wielkanoc z lat mojego dzieciństwa" - SONDA EXTRA

  • 07.04.2020, 12:24 (aktualizacja 27.04.2020, 07:03)
,,Wielkanoc z lat mojego dzieciństwa" - SONDA EXTRA
W życiu człowieka są takie chwile, które w pamięci pozostawiają trwałe ślady. Do nich należą święta i to te przeżywane w okresie dzieciństwa. Każdy kojarzy dzieciństwo właśnie z całą paletą świątecznych obrazów i zapachów. Wielkanoc to bardzo wyjątkowe święta. A jeszcze sięgnąć pamięcią daleko wstecz… Zapraszamy do naszej sondy.

Beata Pierścińska (Wójt Gminy Naruszewo) –  Myśląc o Świętach Wielkanocnych z lat mojego dzieciństwa wspominam swój dom rodzinny i sięgam pamięcią wstecz przypominając sobie czas przygotowań do świąt. Wszystko zaczynało się kilka tygodni wcześniej. Razem z mamą i siostrą zajmowałyśmy się porządkami, myciem okien, wieszaniem świeżych firan a także pracami w przydomowym ogródku. Tato w tym czasie wędził kiełbasy i szynki w domowej wędzarni. Później następował Wielki Tydzień, czas zadumy i smutku. Nawet jeśli ten smutek był dla mnie jako dziecka nie do końca zrozumiały. Nabożeństwa Wielkiego Postu – Gorzkie Żale, Droga Krzyżowa wzbudzały we mnie współczucie i żal. W tym czasie w domu nie można było oglądać telewizji czy słuchać radia. Wyjątkiem była transmisja Drogi Krzyżowej z Koloseum. Wówczas  zachowywano też ścisły post. Pod względem kulinarnym na święta przygotowywano żurek, sałatkę warzywną, domowe ciasta, głównie baby i makowce. Jaja wielkanocne przygotowywała babcia gotując je w łupinach z cebuli. Wielką Niedzielę rozpoczynaliśmy od Rezurekcji a następnie spożywaliśmy z rodziną śniadanie. Na święta zawsze przyjeżdżał ktoś z bliższej lub dalszej rodziny. A na lany poniedziałek czekałam jako dziecko chyba najbardziej. Było oblewanie wodą, piski i krzyki.

    

Sławomir Zalewski (Wójt Gminy Nowe Miasto) –  Święta Wielkanocne to bardzo ważne i rodzinne święta dla każdego katolika, tym bardziej nabierają szczególnego wymiaru w obliczu wziętego w kleszcze pandemii społeczeństwa. Wielkanoc to święta podczas których bardzo ważna, a może i najważniejsza  jest atmosfera pełna ciepła oraz rodzinnej miłości. Często wracam wspomnieniami do dni, gdy Wszyscy w domu krzątaliśmy się zapracowani, przygotowując cały do wielkiego rodzinnego wydarzenia.Nie  ukrywam, że najbardziej w pamięci utkwiło mi wspólne wędzenie z Tatą domowej roboty kiełbas, szynek i boczku, zapach dymu z olszowego drewna i ten aromat swojskiej wędzonki, mojego Taty niestety już nie ma, ale te chwile pozostaną w mej pamięci na zawsze... Pamiętam kolor jaj farbowanych wspólnie z Mamą w łupinach cebuli i smak domowego sernika z rodzynkami oraz nieodłączny, kręcący w nosie zapach tartego chrzanu. Pamiętam radość z drobiazgów przyniesionych przez Zajączka i głośny dźwięk bicia w kościelne dzwony wzywający skoro świt na Rezurekcje...Nie da się również zapomnieć pisku polewanych przeze mnie starszych kuzynek, nie małym strumyczkiem wody, a pełnymi kwartami... 

 

Anna Dumińska-Kierska (sekretarz Gminy Raciąż) - Wielkanoc mojego dzieciństwa wspominam jako czas, kiedy radosne wydarzenia poprzedzał surowy Wielki Post i jeszcze bardziej wymagający Wielki Tydzień a Triduum Paschalne było dla dziecka szczytem powagi. Nabożeństwa Wielkiego Postu-pieśni pasyjne wzbudzały we mnie jako dziecku zadumę, wielki żal i niezrozumienie całej tej sytuacji. Myślę, że wtedy byłam podatna na emocje, które występowały w nieskażonej postaci: czysty smutek, czyste współczucie, aż do łez, czysty duchowy ból. Dziecięca religijność ma tę siłę, że w nic nie wątpi. Tuż przed świętami w kuchni panował ożywiony ruch, bo oprócz żurku i święconki obowiązkowa była sałatka jarzynowa, gotowana szynka, drożdżowe baby i makowce. Uruchamiana była też wędzarnia. Moja mama robiła też najlepszy na świecie salceson. Razem z siostrami malowałyśmy jajka wykorzystując różne techniki np. gotowanie jajek w łupinach z cebuli, było to proste i ekologiczne. Do wielkanocnego koszyczka mama wkładała produkty niezbędne: jajka, kawałek kiełbasy, sól pieprz i małą drożdżową babeczkę oraz baranka z cukru. Smakiem Wielkanocnych Świąt oprócz jajka był dla mnie  chrzan, utarty z korzenia, który wykopywał tata. Dodawało się go do żurku, jadło z wędliną i jajkami. Wyróżnikiem wielkanocnego śniadania, poprzedzonego poświęceniem wszystkiego co na stole oraz życzeniami podczas dzielenia się jajkiem było kakao z pianą w przygotowaniu , którego uczestniczyłam. Tradycję tą kultywuję do dziś. Mimo, że moje dzieciństwo to historia sprzed pół wieku, to wspomnieniom tym zawsze towarzyszy radość, a dzwony rezurekcji mają takie same brzmienie. Chrystus Zmartwychwstał! Niech zmartwychwstaną nasze serca. Alleluja!!!

 

Ewa Sokólska (radna miejska w Płońsku)Wielkanocne wspomnienia z dzieciństwa mają dla mnie terapeutyczną moc, chociaż dla dziecka trudne było wytrzymanie w wielkopostnym zawieszeniu. Reguły postu w moim domu przestrzegano zgodnie z tradycją chrześcijańską.  Najmilej wspominam te święta wielkanocne, które wypadały w kwietniu, kiedy po długiej, zawsze śnieżnej zimie, wiosenne słońce budziło przyrodę do życia. Kiedy myślę o Wielkanocy, w mojej wyobraźni wyłaniają się dziesiątki pisanek, które każdego roku wykonywałam z wielkim zapałem i różnymi metodami. Największą przyjemnością było pomaganie mamie w dekorowaniu koszyczka wielkanocnego. Robiłyśmy to z wielkim pietyzmem, zgodnie z tradycją przekazywaną na Mazowszu od pokoleń. Widok tych barwnych koszyczków, zebranych do poświęcenia z całej okolicy, to najmilszy obrazek wielkanocny z moich wspomnień. Trudno zapomnieć o „lanym poniedziałku”, pełnym krzyków roześmianych dziewcząt, oblewanych wodą przez rozbawionych chłopaków.  Zwyczaje przodków są dla nas „nośnikami” przeszłości, a naszym zadaniem jest przekazać je następnym pokoleniom. Tegoroczne święta będą inne niż wszystkie, ale bez względu na okoliczności, dzięki pielęgnowaniu świątecznych tradycji wzmacniamy więzi emocjonalne z rodziną, nawet na odległość. To pielęgnowanie nie musi wiązać się w czasie epidemii, z nadmiarem zakupów i świątecznych potraw. Świętujmy w domu!

 

Marzanna Stasiak (radna miejska w Płońsku) – Wspominając święta wielkanocne z mojego dzieciństwa na myśl przychodzi mi pięknie zdobione duże jajko w białym wykrochmalonym koszyczku wypełnione cukierkami , które mogłam otworzyć po śniadaniu wielkanocnym . Tuż przed świętami w babcinej kuchni panował ożywiony ruch. Niepowtarzalnym smakiem z dzieciństwa jest dla mnie ciasto drożdżowe, które w blaszkach zanosiliśmy do pieczenia w piekarni pana Kozłowskiego. W prosty , ekologiczny sposób barwiliśmy jajka w łupinkach cebuli, sposób ten stosuję do dziś. Tradycją, którą również kultywuję jest sianie owsa i rzeżuchy, w którą wstawiałam cukrowego baranka, chociaż gryząc go można było połamać zęby. Przedświąteczne porządki kończyło sprzątnięcie przez dziadka i posypanie piaskiem podwórka. W Wielką Sobotę w białych rajstopkach i nowych butach (pamiętam czerwone lakierki) z radością szłam z święconką do kościoła. W czasie świąt do stołu zasiadało kilkanaście osób. Dzieci dochodziły do stołu tylko żeby zjeść ,bo zajęci byliśmy zabawą na świeżym powietrzu np. walką na jajka. W Lany Poniedziałek psikające pisanki-śmigusówki z mikroskopijnym otworem na wodę zastąpiliśmy butelkami po płynie do mycia naczyń i prania, które miały bardzo daleki strumień. Z dziewczynami wychodziłyśmy z domu tylko po to by wzbudzić zainteresowanie polewających chłopców. Było dużo radości i życzliwości , której towarzyszyła budząca się do życia przyroda. Tak właśnie było, trochę inaczej niż dzisiaj, to był luksus i przyjemność przebywania z najbliższymi bez zawiści i zazdrości.

 

Dorota Rubinkowska (dyrektor Zespołu Szkół w Raciążu) -  Święta Wielkanocne w moim rodzinnym domu przebiegały zawsze według utartego schematu. Spędzaliśmy je razem w domu, zwykle przyjmowaliśmy gości . Święta poprzedzone były  wielką krzątaniną i osobistym przygotowywaniem ciast i innych potraw. Od Wielkiego Piątku rozpoczynał się post, który trwał do powrotu najmłodszych domowników ze święconką. Wszyscy bardzo się uwijali, bo pozwolenie na pójście do kościoła na poświecenie pokarmów było dopiero wtedy,  gdy dom był kompleksowo przygotowany do Świąt. W Wielką Niedzielę szliśmy na rezurekcję,  a po powrocie z  niej rozpoczynało się uroczyste śniadanie, które było początkiem dwudniowej biesiady. W  Poniedziałek Wielkanocny, rankiem,  tata dbał o to, abyśmy z siostrą  zostały pokropione wodą.

 

Piotr Budziszewski (prezes Koła Pszczelarskiego w Płońsku) - Jak pamiętam święta Wielkanocne z lat mojego dzieciństwa? W moim domu odbywały się wielkie przygotowania do Świąt Wielkiej Nocy. Jako mały chłopiec zanosiłem „koszyczek wielkanocny” z moją młodszą siostrą. Zawsze miałem obawy, czy aby na pewno przyniosę do domu tę właściwą święconkę. Święto Wielkanocy odbywało się w szerokim gronie rodzinnym. W moim domu zawsze pachniało żurkiem, swojego wyrobu białą kiełbasą, mazurkami. Ten obraz stołu wielkanocnego zapadł mi głęboko w pamięci. Poniedziałek Wielkanocny od zawsze był moim ulubionym świętem. Pamiętam, jak - bez względu na wiek, każdy oblewany był wodą z ogromnym uśmiechem na twarzy. Pamiętam również naszych sąsiadów, starsze małżeństwo, które nie miało własnych dzieci. Nasz sąsiad zawsze obdarowywał dzieci słodyczami, jak oblały jego żonę wodą. I tak upływał mi czas wielkanocny z lat mojego dzieciństwa…

 

Bożena Chądzyńska ( MODR o/Poświętne)Kiedy wracam pamięcią do Świąt Wielkanocnych z mojego dzieciństwa ukazuje mi się obraz mojego domu z moją rodziną przy wspólnym stole. I o dziwo czuję do dziś to ciepło i atmosferę tych świąt. Był to czas kiedy uczyłam się wiary, pokory i skruchy wobec życia i ludzi. Każdy miał swoje zadania i obowiązki. Zapach olejnej farby i pastowanych podług czuć było jeszcze po świętach. Święta wielkanocne cieszyły, bo wiedzieliśmy, że będziemy razem i będzie wesoło. Po skończonych porządkach następowały przygotowania w kuchni. Nie sposób nie wspomnieć naszej ukochanej mamy, dzięki której te święta miały sens, tradycję i duszę. Jej biały fartuszek, w którym serwowała swoje smakołyki , najlepsze na świecie. Po skończonym śniadaniu wychodziliśmy wiośnie na spotkanie, spacerowaliśmy wśród dojrzewającej zieleni, śpiewu ptaków w moim parku przy domu. Jest to czas, który zabrałam ze sobą w nadziei, że przekażę to moim dzieciom. Chciałabym by celebrowali tę tradycję tak jak ja.

 

Elżbieta Pietruszewska (emerytka) - Najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa to Wielkanoc na wsi, tam gdzie się urodziłam i dorastałam. Cała rodzina była zaangażowana w przygotowania wielkanocne. Mężczyźni zajmowali się obejściem, a kobiety sprzątały dom. Najciekawszym okresem przed Wielkanocą był Wielki Tydzień. Wszystkie potrawy, które były spożywane w Wielkanoc były przygotowywane w domu. Począwszy od pieczenia chleba, mazurków i bab drożdżowych do wędlin i wędzonek. Pisanki robiłam wspólnie z rodzeństwem, a ile przy tym było śmiechu i zabawy. Dzisiaj wracam w wspomnieniach do tych zapachów, które roznosiły się po całym domu  i do osób, których już nie ma wśród nas. To są chwile których nigdy się nie zapomina.

 

 

WYPOWIEDZI  ZEBRAŁA  KATARZYNA  RÓLKA

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                   

 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

__1

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe