https://www.kasastefczyka.pl/
https://www.kasastefczyka.pl/
https://www.kasastefczyka.pl/

Zarząd potwierdził spekulacje. Adamski „wyleciał”, bo krytykował władze MKS-u

  • 23.04.2018, 11:05 (aktualizacja 23.04.2018 12:19)
  • Sylwia Sobótka
Zarząd potwierdził spekulacje. Adamski „wyleciał”, bo krytykował władze MKS-u fot. Sylwia Sobótka Fot. Siedmioro zawodników, którzy trenowali pod okiem Adamskiego, wraz z nim przeniesie się do klubu Mazovia Pro Aktiv Ciechanów. Teraz medale będą zdobywali na konto Ciechanowa, zamiast Płońska.
W czwartek, 19 kwietnia radni rady miejskiej oraz zaproszeni goście – władze MKS Durasan oraz Robert Adamski i jego podopieczni rozmawiali o spornej sytuacji w klubie, jaka powstała kilka miesięcy wcześniej. Niestety, sesja odbyła się w atmosferze wzajemnych oskarżeń. Nie doszło do żadnego porozumienia stron, a Płońsk stracił siedmioro zawodników oraz trenera, który przyzwyczaił nas do sukcesów płońskich lekkoatletów.

Robert Adamski, trener m.in. utalentowanej Zuzanny Bronowskiej, czy dobrze zapowiadającego się Sebastiana Charzyńskiego został wykreślony z listy członków klubu MKS Durasan pod koniec marca. Nie pomogły sukcesy sportowe jego podopiecznych, wyniki sportowe zeszły na drugi plan dla członków zarządu… Powodem, jak przyznali na sesji członkowie zarządu, była krytyka skierowana w ich stronę. Przypomnijmy, Robert Adamski udzielił kilku wywiadów mediom, m.in. na łamach Extra Płońska oraz publikował na swoim profilu Facebookowym wpisy, w których wprost opowiadał, jego zdaniem, o błędnym zarządzaniu klubem, nieprawidłowościach, niewystarczającej dbałości o lekkoatletów. Szczegółowo Robert Adamski opowiedział o tym również na zeszłotygodniowej sesji, przytaczając przykłady.

Sesja zwołana przez radnych

Sesję zwołano pozaplanowo na wniosek grupy siedmiorga radnych ze Zjednoczonej Płońskiej Prawicy. Radni poprosili o zaproszenie gości i ustalenie porządku obrad, według tego jak wskazali. Niestety, pierwsze pół godziny, z łącznie dwugodzinnej debaty zmarnowano na słowne przepychanki o tym, kto jako pierwszy ma zabrać głos – zarząd klubu, jak wnioskowali radni, czy Robert Adamski, jak zadecydowała wiceprzewodnicząca rady Alina Braulińska, która tego dnia prowadziła sesje. Radna Alina Braulińska nie chciała zmieniać swojego zdania, pomimo, iż radni motywowali, iż chcą najpierw od zarządu poznać motywy skreślenia trenera z listy członków, a dopiero później uzupełniająco poprosić o głos Adamskiego. Ostatecznie po 30 minutach przepychanek słownych pierwszy do odpowiedzi wstał Antoni Czapski z zarządu MKS-u.

A. Czapski: „Adamski przekroczył granice dozwolonej krytyki”

Jak powiedział Antoni Czapski, klub dotowany jest przez Gminę Miasto Płońsk co roku w kwocie 67 tysięcy złotych. W jego ocenie nie ma żadnych problemów  w zarządzaniu finansowym – odsuńmy temat niewłaściwej gospodarki finansowej, bo tego nie ma – powiedział Antoni Czapski.  -  Decyzja o skreśleniu Roberta Adamskiego z listy członków klubu został podjęta na posiedzeniu zarządu klubu 23 marca. (…) Decyzję zarząd podjął niemal jednogłośnie, przy jednym głosie wstrzymującym się. Po licznych publikacjach w prasie lokalnej i portalach społecznościowych obrażających członków klubu,  zarząd, trenerów, instytucje współpracujące z klubem. Publikacje zawierały nieprawdziwe i krzywdzące dla klubu oraz wprowadzające opinie publiczną w błąd wypowiedzi na temat klubu. (…) Z uwagi na fakt, że wypowiedzi głoszone były publicznie, godziły dobre imię klubu. Wypowiedzi pana Adamskiego wykraczały poza granice dozwolonej krytyki. m.in. na temat legalnie wybranych władz klubu wybranych na Walnym Zebraniu , negując publicznie i bezpodstawnie legalność wyborów aktualnego zarządu klubu. (…) Używał określeń powszechnie używając za obraźliwe : patologia, mentalny PRL, koteria, skompromitowani działacze itp.  – wymieniał zarzuty wobec Roberta Adamskiego Antoni Czapski.

Fot. Antoni Czapski – członek zarządu MKS Durasan Płońsk, przyznał, że Adamski został wyrzucony z klubu po tym, jak publicznie skrytykował działalność zarządu.

Jak stwierdził Czapski, nie tylko Adamski, ale i pozostali trenerzy na przestrzeni lat mieli sukcesy, więc w jego ocenie, nie należy przesadzać z podkreślaniem jego osiągnięć… Takie słowa członka zarządu wydają się być celowym pomniejszaniem zasług Adamskiego jako trenera. Jaki jest tego cel? To raczej retoryczne pytanie. Dodawał , natomiast, że Adamski dwukrotnie składał prośbę o podwyżkę – co jego zdaniem nie idzie w parze z zawodową pasją.

Według Antoniego Czapskiego, trener Adamski otrzymał wynagrodzenie za prace w ramach umowy od kwietnia do końca grudnia 2017 i nie należą mu się już żadne pieniądze za 3 miesiące pracy w roku 2018. Na pytania radnych o kwestię w ramach jakiej umowy Robert Adamski trenował i jeździł na zawody z podopiecznymi, członkowie zarządu odpowiedzieli, że zawsze pierwszy kwartał roku członkowie klubu pracują społecznie, bez wynagrodzenia. Dodajmy, że w okresie od kwietnia do grudnia trenerzy pracują na umowie zlecenie za kwotę nieco ponad 600 złotych miesięcznie. Radni dopytywali czy trener został doceniony finansowo za osiągnięcia międzynarodowe Zuzanny Bronowskiej. Jak przyznali członkowie zarządu Adamski nie otrzymał za to ani złotówki premii.  - „Nie widzimy podstaw do wypłacania dodatkowych gratyfikacji dla pana Adamskiego, tym bardziej, że nie przewidzieliśmy środków na nagrody(…) w klubie jest kilku trenerów, nie tylko Adamski” – przyznał Antoni Czapski.

Kto miałby przejąć trenowanie zawodników po Adamskim?

6 kwietnia zawodnicy Adamskiego mieli spotkać się z zarządem klubu, jednak nikt z nich się nie pojawił. Jak relacjonował Antoni Czapski, klub chciał zaproponować zawodnikom  pomoc trenerską, finansową, opiekuńczą i przygotowanie do sezonu pod trenerów obecnych w klubie. Jak mówił, zarząd przedstawił rodzicom Zuzanny Bronowskiej możliwość trenowania pod okiem trenerem kadry Andrzejem Wołkowyckim. Jednak, gdy głos zabrała Zuzanna Bronowska zdementowała tę informację. Bronowska dzwoniła do trenera Wołkowyckiego dowiedzieć się szczegółów współpracy. Jednak jak powiedział trener, on nie zgodził się na prowadzenie zawodniczki i informował o tym zarząd klubu MKS Durasan.   – Zadzwoniłam do trenera dowiedzieć się jak treningi mogłyby wyglądać, ponieważ mieszkam i uczę się w Płońsku, a trener prowadzi zajęcia dla zawodników w Warszawie. Usłyszałam, że on tak naprawdę nie wyraził zgody na to, ponieważ stwierdził, że nie miałoby to sensu z uwagi na jego liczne wyjazdy na zgrupowania. Poinformował zarząd klubu o tym, że nie może zostać moim trenerem  - prostowała informacje zarządu Zuzanna Bronowska.

Antoni Czapski przekonywał wcześniej, że to zawodnicy nie chcieli skorzystać z propozycji zarządu  trenowania z Andrzejem Wołkowyckim.

Fot. Zuzanna Bronowska, podopieczna Roberta Adamskiego pod okiem, którego zaczęła odnosić spektakularne sukcesy opowiedziała publicznie o prezentach świątecznych od zarządu w postaci przeterminowanych lizaków i cukierków.

Przeterminowane cukierki prezentem świątecznym dla zawodników…

Zuzanna Bronowska przy okazji zabrania głosu przy mównicy, skomentowała również słowa jednego z członków zarządu o prezentach świątecznych, jakie zawodnicy mieli otrzymywać na klubowych wigiliach.

- Usłyszeliśmy, że dostawaliśmy drobne upominki. Nie powiem, dostawaliśmy drobne upominki, na przykład w ubiegłym roku w grudniu, dostaliśmy cały karton słodyczy. Były to lizaki i cukierki, szkoda tylko, że były przeterminowane…- wyznała Bronowska, co spotkało się z oczywistą reakcją zebranych na sali, czyli salwą śmiechu.

Przeterminowane lizaki i cukierki jako świąteczny prezent dla sportowców od zarządu klubu… Pozostawmy to bez komentarza.

R. Adamski: Milczałem przez 10 lat…

Robert Adamski podtrzymał swoje zarzuty wobec zarządu klubu. Jak mówił, w ciągu 10-letniej współpracy z MKS-em wielokrotnie zgłaszał problemy do zarządu, spotykał się jednak z murem. –W ciągu 10 lat praktycznie nie podnosiłem publicznie kwestii klubowych. Dziesiątki razy podejmowałem próby rozmowy, o tym co w MKS nie działa tak jak powinno, częstym uczestnikiem tych rozmów był trener Marcin Zaborowski.  Słyszeliśmy, że czegoś nie da się zrobić, albo w późniejszym terminie, później temat wyciszano. – powiedział Robert Adamski

Były trener na kilku przykładach omówił co konkretnie zarzuca zarządowi, sam jak przyznał, liczył na to samo. Zarzut krytyki wobec członków zarządu ocenił jako niewystarczający do zwolnienia go z pracy trenera. – Dziwię się, że zarząd nie skupił się na dopytaniu o co mi chodziło z tymi nieprawidłowościami, tylko skreślił mnie z listy członków klubu. Tą decyzją zarząd działał na szkodę miasta i klubu. Wszyscy zawodnicy mojej grupy zmienią barwy grupowe i za jakiś czas będą reprezentować klub lekkoatletyczny Mazovia Pro Aktiv Ciechanów. – usłyszeliśmy od Adamskiego.

Fot. Robert Adamski podtrzymał swoje zarzuty wobec zarządu MKS-u.

Przytoczył również kilka wydarzeń z ostatnich miesięcy, które jego zdaniem, świadczą o tym, że to zarząd działał na szkodę klubu. Pierwsze z nich dotyczyło utworzenie grupy „masters”, która miałaby logistycznie, organizacyjnie oraz finansowo, w postaci składek członkowskich, wspierać klub. Grupa miała składać się głównie z rodziców zawodników i sympatyków MKS-u. Zgłoszeń chętnych jednak klub nie przyjął, jak usłyszeliśmy z tego powodu, iż Adamski wcześniej nie zgłosił pomysłu utworzenia grupy do zarządu, po prostu przyniósł wypełnione zgłoszenia uczestników i pieniądze na składki. Przedstawiciele zarządu tłumaczyli, że zainteresowani powinni osobiście stawić się do zarządu.

Jak mówił Adamski przypadkowo wyszło na jaw, że spora część członków jest zwolniona z płacenia składek, istnieje grupa uprzywilejowanych osób. Jak dowiedzieliśmy się już na sesji w trakcie debaty, zawodnicy, czyli ucząca się młodzież płaci składki w wysokości 10 złotych, natomiast członkowie zarządu – 1 złotówkę…

Kolejnym argumentem trenera były zdarzenia z tegorocznych, Halowych Mistrzostw Polski w Toruniu. Po raz drugi wybrano ośrodek, który nie spełniał podstawowych potrzeb zakwaterowania zawodników. Pomimo zastrzeżeń , jakie Adamski zgłaszał w ubiegłym roku, teraz ze względów finansowych znów wybrano to samo miejsce noclegowe. Zawodnicy spali w dresach pod dodatkowymi kocami, bo były problemy z ogrzewaniem. Natomiast na śniadanie przed biegiem zaserwowano im margarynę i najtańszą, słabej jakości mielonkę. To nie jest pełnowartościowy posiłek dla sportowca przed występem na imprezie sportowej rangi Mistrzostw Polski, jak wskazał trener, istnieje ryzyko zatrucia taką żywnością. Zawodnicy musieli kupić jedzenie na własną rękę.

Robert Adamski opowiedział również o przypadku z Mistrzostw Polski, gdzie  jednego z zawodników odwoził kolega z klubu, który posiada prawo jazdy zaledwie od 6 miesięcy.  – Po pierwszym dniu panowie Wiśniewski i Kozera mieli wrócić do domu z zawodnikami, w tym z niepełnoletnimi. Okazało się, że po zawodników przyjechał inny zawodnik pana Wiśniewskiego, mający prawo jazdy od pół roku. Po protestach moich i trenera Zaborowskiego i pytaniach, dlaczego panowie nie odwożą dzieci odpowiedzieli, że zostają jeszcze jedną noc w Toruniu. (…) Pytanie kto by odpowiadał za ewentualny wypadek i ewentualnych poszkodowanych…

Jak mówił trener od 10 lat zawodnicy nie otrzymali nowych dresów i strojów sportowych. – Czy klubu z takim budżetem nie stać na sukcesywne zakupy sportowe? – dopytywał trener Adamski. -  Myślę, że trzeba zakończyć z mitem, że zawodnicy mają tu super warunki socjalne dzięki dobremu zarządzaniu.

Adamski poruszył również temat stypendiów klubowych. Których nieoczekiwanie w tym roku miało już nie być, później okazało się, że jednak będą, ale w niższej wysokości.

Klub Durasan tylko z nazwy…

Na sesji dowiedzieliśmy się również, że sponsor tytularny firma Durasan, od kilku lat nie jest już sponsorem klubu. Została tylko niezmieniona nazwa. Sekretarz klubu tłumaczył, iż trudno jest w Płońsku pozyskać innego sponsora tytularnego i jakiekolwiek środki dodatkowe oprócz dofinansowania z miasta i powiatu. Jak twierdził zmiana nazwy klubu pociągnęła by za sobą dodatkowe koszty, takie jak zmiana pieczątek, licencji, i innych , gdzie widnieje obecna nazwa. Radny Krzysztof Tucholski dopytywał jakie kwoty udaje się pozyskać od sponsorów, w odpowiedzi padły kwoty kilkuset złotowe.

Radni, którzy zwołali sesje zadali serię pytań zarządowi klubu, by dowiedzieć się jak wygląda sytuacja klubu od wewnątrz i jak przebiega zarządzanie klubem. Radny Wojciech Bluszcz stwierdził, że wyrzucenie Adamskiego nastąpiło w sutek powiązania pewnych osób oraz jako kara za chęć wprowadzania nowości w klubie. Zdaniem radnego wręcz przeciwnie, takie osoby należałoby przyciągać, motywować i wspierać.

Radny Krzysztof Tucholski pytał jaki zarząd ma plan na rozwój stowarzyszenia w świetle odejścia zawodników i wyrzucenia trenera.

Fot. Na zdjęciu członkowie zarządu klubu MKS Durasan Płońsk

A. Pietrasik: To polityczna hucpa!

Na zakończenie dyskusji głos zabrał radny PiS Marcin Kośmider dopytując burmistrza, czy wiedział czy dopiero po fakcie dowiedział się o zaistniałej sytuacji w MKS. Burmistrza nazwał grabarzem płońskiego sportu, wyliczając Tęczę’34 oraz Glinka Academy. Radny domagał się zajęcia stanowiska Burmistrza w tej kwestii. Andrzej Pietrasik powiedział - Gdyby pan Kośmider tak ocenił moją osobę dwie godziny temu, to byłoby już po sesji. Sesję uznał za „ polityczną hucpę”, która miała za cel oplucie burmistrza. Dodawał, iż nie ma mowy o tym, by podjął się mediacji pomiędzy stronami.  -Sam byłem prezesem klubu i do głowy by mi nie przyszło, aby przyjść na skargę do Rady Miasta, że mnie ktoś odwołał z klubu, bo bym się wstydził. – kategorycznie wypowiadał się burmistrz. Na te słowa chciał odpowiedzieć Robert Adamski. Jednak prowadząca obrady Alina Braulińska już nie udzieliła mu głosu i zamknęła obrady.

Na tę sesję przewidziano tylko 2 godziny, które nie przyniosły żadnego rozwiązania sytuacji, a wręcz przeciwnie… Tego samego dnia, o godz.19.00 rozpoczęła się kolejna sesja Rady Miejskiej na temat okręgów wyborczych.

Sylwia Sobótka

Sylwia Sobótka
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe