R. Adamski: ”Trafiam na wyjątkowych młodych ludzi…”

  • 20.02.2018, 10:01 (aktualizacja 21.02.2018 09:10)
  • Sylwia Sobótka
R. Adamski: ”Trafiam na wyjątkowych młodych ludzi…” Fot. zbiory prywatne rozmówcy
Robert Adamski – trener płońskich lekkoatletów w MKS Durasan oraz nauczyciel wychowania fizycznego w LO Nr 1 im. H. Sienkiewicza w Płońsku w rozmowie z Extra Płońskiem opowiada o pracy z młodymi sportowcami, współpracy z klubem MKS Durasan oraz swoim zamiłowaniu do ligi NBA.

EXTRA PŁOŃSK: Panie Robercie, nie mogę nie rozpocząć rozmowy od gratulacji! 2017 rok i początek 2018 roku są fenomenalne dla Pańskich wychowanków. To były pracowite miesiące?

Robert Adamski: Dziękuję. Faktycznie ostatnie miesiące to dobry czas. Muszę bardzo pochwalić moich zawodników, którzy prezentują naprawdę profesjonalne podejście, wykonują dużą pracę fizyczną, a często jest to kosztem choćby życia towarzyskiego, które jak wiadomo w tym wieku kwitnie. Mam wrażenie, że ciągle trafiam na wyjątkach młodych ludzi,  z którymi jest mało problemów, a dużo dobrej współpracy. Teza być może dyskusyjna, ale ja w ogóle jestem pod wrażeniem młodego pokolenia. Oni potrafią więcej, wiedzą więcej, są grzeczniejsi i są bardziej zdeterminowani. A już na pewno nie są gorsi od poprzednich pokoleń, na co się często wskazuje.

 

EXTRA PŁOŃSK: Śledząc Pańskie wpisy na jednym z portali społecznościowych można odnieść wrażenie, że ma Pan wiele zastrzeżeń co do funkcjonowania klubu. Pokusi się Pan o krótką, osobistą diagnozę stanu Klubu?

Po pierwsze, moim zdaniem władze klubu nie mają mandatu do kierowania klubem. To trzeba powiedzieć wprost, ostatnie walne zebranie było fikcją. Okazało się, że prawie połowa członków klubu nie ma obowiązku płacenia składek i brała udział w głosowaniach. Z drugiej strony, usunięto z klubu zawodników, w tym bardzo zasłużonych, którzy mieli choćby niewielkie zaległości w opłatach członkowskich. Dalej. Nie jest wielką tajemnicą, że zawodnicy od trenerów kierujących klubem płacą zdecydowanie mniej za obozy, nie płacą składek, lub mają dodatkowe nagrody. Zagadkowa jest też postać prezesa, który zupełnie nie uczestniczy w życiu klubu. Nie zdarzyło się od początku mojej pracy trenerskiej aby osobiście lub ewentualnie telefonicznie przekazał zawodnikom gratulacje, lub zapytał o przygotowania do zawodów czy kontuzje. Jest za to obecny raz na 4 lata na zebraniu klubu.

Natomiast absolutnym skandalem była organizacja pobytu na ostatnich mistrzostwach w Toruniu. Ja rozumiem, że każdy może popełnić błąd i wybrać zły ośrodek, ale zamawiać drugi rok z rzędu to samo miejsce, które zresztą do bardzo tanich nie należało, wiedząc jaki poziom prezentuje? Zawodnicy z powodu zimna, spali w dresach i pod dodatkowymi kocami. Zamieniali się na ciepłe pokoje z tymi, którzy byli już po startach. Mieliśmy także  fatalne jedzenie, które jest kluczowym elementem wysokiej dyspozycji w czasie zawodów. Tylko zupełny dyletant może ryzykować zdrowiem w takim momencie. Jadaliśmy na mieście, żeby móc „odbudować się” po eliminacjach. Zwrócenie uwagi na te zaniedbania sekretarzowi klubu Zbigniewowi Wiśniewskiemu zostało skwitowane komentarzem, że zawodnicy mogli nie przyjeżdżać, jeśli im się nie podoba. Myślę, że w takim przypadku można tylko rozłożyć bezradnie ręce i mówiąc pół żartem zgodzić się z nim. Gdyby działacze pojechali bez zawodników, to wszystko byłoby prostsze i na pewno żadne problemy by się nie pojawiły. Być może to jakiś nowy kierunek w polskim sporcie. Ja tylko przypomnę, bo jest to informacja publiczna, klub w poprzednim roku dysponował budżetem w wysokości 119 tysięcy złotych, co jest kwotą niemałą i są to w ogromnej większości środki publiczne.

 

EXTRA PŁOŃSK: Widzi Pan jakieś możliwości naprawy atmosfery i poprawienia funkcjonowania klubu?

Powiem szczerze, że spotykam się z ludźmi ze środowiska sportowego, którzy zachęcają do polubownego załatwienia sprawy, do współpracy i nie wyciągania takich spraw na forum publiczne. Ja te opinie bardzo szanuję i zgadzam się z nimi, tylko właśnie takie podejście, które przejawiałem w pierwszych latach mojej dziesięcioletniej już pracy w klubie, napotykało na ścianę. Druga strona nie daje choćby skrawka pola do kompromisu. To tworzy atmosferę niejasności i podejrzeń. Jedynym rozwiązaniem byłoby honorowe odejście skompromitowanych działaczy, na co się nie zanosi. Od jakiegoś czasu odnoszę też wrażenie, że są to celowe próby wypchnięcia tych krnąbrnych poza klub, żeby wszystko zostało po staremu.

 

EXTRA PŁOŃSK: Rozważał Pan odejście z MKS Durasan i założenie własnego klubu, znalezienie sponsorów i prowadzenie treningów z młodzieżą już pod "innym szyldem"?

Tak jak mówiłem wcześniej, można wyczuć próby pozbycia się tych, którzy mówią głośno jak wygląda rzeczywistość klubowa. W MKS Płońsk jestem od ponad 20 lat. Dłużej niż cześć obecnych działaczy. Czuję się związany z tym wszystkim co kiedyś zbudowali Stanisław Gierzyński, Jerzy Michalak czy legenda trenerska Witold Suski. Sukcesy moich zawodników pozwalają klubowi pozyskiwać środki. Kilka lat temu, także z mojej inicjatywy ruszył w Płońsku program Ministerstwa Sportu - Lekkoatletyka Dla Każdego. Moi zawodnicy i ja tworzymy realnie ten klub, a obecną sytuacja w klubie i te władze uznaję za element przejściowy. Nigdzie się nie wybieram.

 

EXTRA PŁOŃSK: Na stronie internetowej Miasta Płońska niedawno opublikowano wizualizację zmodernizowanego stadionu sportowego. Treningi na obecnym, zaniedbanym i przestarzałym obiekcie to dodatkowe wyzwanie?

Naturalna nawierzchnia naszej bieżni powoduje, że przy jakichkolwiek opadach prawie nie nadaje się do użytku. Szukamy wtedy odśnieżonych ulic, chodników lub dróg polnych w przypadku sporych opadów deszczu. O wiele łatwiej byłoby w sytuacji posiadania przez nasze miasto bieżni syntetycznej.

Jestem oczywiście gorącym zwolennikiem modernizacji stadionu. Projekt  robi wrażenie i widać, że jest w opcji „na bogato”, która zadowoliłaby najbardziej wybrednych. Można by się zastanowić, czy Płońsk potrzebuje aż 8 torowej bieżni, która wymusza zmianę usytuowania całego stadionu, a to generuje olbrzymie koszty. Problem leży oczywiście w sfinansowaniu tego przedsięwzięcia. Maksymalne dofinansowanie zewnętrzne wynosi 30 procent, a to zbyt mało, by miasto mogło dołożyć resztę i przeprowadzić modernizację. Mamy przykłady  miast, gdzie władze zamawiały drogie projekty w czasie kampanii wyborczych, natomiast 2-3 lata później, po utraceniu przez projekt ważności lądowały w koszu. Burmistrz zapowiadał remont tego obiektu w 2002, 2006, 2010, 2014 no i w tym roku. Ja osobiście jestem sceptyczny w kontekście tych obietnic.

 

EXTRA PŁOŃSK: Po studiach magisterskich na warszawskim AWF rozpoczął Pan doktorat… Praca trenera to ciągłe dokształcanie również siebie?

Już kilka lat temu ukończyłem studia doktoranckie i domknąłem kwestię wyższego wykształcenia, które w obecnym systemie jest 3-stopniowe. Oddzielną sprawą jest tytuł doktora, który wymaga pracy doktorskiej. W pracy trenerskiej właśnie pierwszy etap, czyli zbieranie materiału do badań pomogło mi najbardziej. Poszerzył on mój warsztat trenerski i gdzieniegdzie nie musiałem „wyważać otwartych drzwi”. Ale paradoksalnie teraz praca trenera uniemożliwia mi skupienie na pracy doktorskiej, głównie z powodu ograniczeń czasowych. Być może zintensyfikuję działania w momencie wygaszenia pracy trenerskiej z bliżej mi na razie nie znanych powodów (śmiech). 

 

EXTRA PŁOŃSK: Wygaszenia pracy trenerskiej…?

Nie mam nic konkretnego na myśli. Sport jest dziedziną bardzo dynamiczną a życie pisze różne scenariusze. Dawno temu obiecałem żonie, że moja zabawa w trenera potrwa 5 lat. W tym roku minie już 10 lat, więc może kiedyś trzeba będzie dotrzymać obietnicy...(śmiech)

 

EXTRA PŁOŃSK: Jak jest ze sportem u Pana prywatnie, poza pracą szkoleniowca? Jest Pan kibicem, a może czynnym sportowcem? Co sportowo gra w duszy oprócz lekkoatletyki?

Na ile tylko czas pozwala, to staram się podtrzymywać sprawność ruchową przez treningi biegowe, ale raczej w formie sprinterskiej oraz ćwiczenia siłowe. Poza lekkoatletyką interesuję się koszykówką, szczególnie w wydaniu ligi NBA. Zdarza mi się nawet zarywać noce aby oglądać mecze, szczególnie te finałowe. Od wielu lat kibicuję Boston Celtics i bardzo na nich liczę w tym roku. Z tego miejsca pozdrawiam wszystkich moich kolegów i uczniów, z którymi w każdej wolnej chwili rozgrywamy konkursy rzutowe, tzw. „ piętnastki”.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała Sylwia Sobótka

Fot. zbiory prywatne rozmówcy

 

Sylwia Sobótka
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe